Historia

Historię naszych katamaranów najlepiej opisał Krzysztof Kozerski w magazynie „Rejs” w 2002r. Mimo, iż od czasu ukazania się niniejszego artykułu minęło wiele lat, podczas których katamarany HX były wciąż udoskonalane i zdobywały uznanie żeglarzy w całej europie, warto cofnąć się do czasów początku tej przygody. Zapraszamy do lektury. 

Jerzy Hrebień i jego dwukadtubowce

autor: Krzysztof Kozerski

     Jest jednym z nielicznych polskich konstruktorów katamaranów. Jego konstrukcje z serii HX często spotyka się dziś na śródlądowych szlakach i w regatach.

     Jerzy Hrebień swą przygodę z wodą rozpo­czął w znanym warszawskim klu­bie SFOS. Na letnie obozy spor­towe wyjeżdżał do Giżyckiego COS-u. Smak żeglarstwa poznał pływając na jachcie klasy Pirat. Później, w okresie studiów na Po­litechnice Warszawskiej żeglował już na własnym jachcie. Byt nim pięciometrowy P-57 konstrukcji Mieczysława Plucińskiego. Dużo pływał po Mazurach, m.in. rów­nież na REKINIE, znanym z filmu „Nóż w wodzie” Romana Polań­skiego.

     W latach siedemdziesiątych otrzymuje od kolegi z Wielkiej Brytanii sporo informacji na te­mat niemal nieznanych wów­czas w Polsce katamaranów. Spotyka wtedy także Ludomira Jawniszkę, pioniera jachtów wielokadłubowych w Polsce i zapoznaje się z jego konstruk­cjami. To wszystko przeradza się w fascynację katamaranami i w pragnienie żeglowania na dwukadłubowcach. Ponieważ w Polsce praktycznie jednostki tego typu nie istniały, postana­wia zgłębić tajniki ich konstruk­cji. aby móc samodzielnie budo­wać katamarany i przekonać się, jak się na nich żegluje.

HX-20 – od razu nagrodzony

     W roku 1975 buduje pierwszy katamaran – prototyp swojej pier­wszej konstrukcji HX-20. Jedno­stka przeznaczona do turystyki, wyposażona w sztywny pokład, wzorowana była w pewnym stop­niu na katamaranie klasy Tornado. Żeglowanie na HX-20 dostarcza wiele emocji i przekracza jego naj­śmielsze oczekiwania. Rok póź­niej prezentuje go na wystawie „Jacht dla Ciebie” organizowanej przez redakcję miesięcznika „Żagle” nad Zalewem Zegrzyń­skim. HX-20 wzbudza ogromne zainteresowanie publiczności i jury. Katamaran bez problemu wygrywa regaty nowych kon­strukcji prezentowanych na wy­stawie. Za najciekawsze roz­wiązanie konstrukcyjne HX-20 otrzymuje pierwszą nagrodę.

     W 1978 roku Jerzy Hrebień startując na katamaranie HX-20 zostaje dopuszczony do regat o Błękitną Wstęgę Zalewu Ze­grzyńskiego. Jest jedynym katamaranem startującym w tych regatach. Bezceremonialnie wy­grywa wszystkie rozegrane wy­ścigi i całe regaty. 

HX-22 – zwycięzca „weekendu prędkości”

     W 1985 powstaje udoskonalona wersja HX-20, katamaran HX-22. Jacht wzbudza duże zainteresowa­nie. W całym kraju powstaje ich po­nad trzydzieści egzemplarzy. Jeden z nich, wyposażony w kompletny takielunek od Tempesta (była kla­sa olimpijska), wygrał wśród ja­chtów „weekend prędkości”, jaki odbyt się w listopadzie 1986 roku na Zalewie Zegrzyńskim. Warto wspomnieć, że HX-22 wygrał nie tylko z jachtami jednokadłubowymi, ale także z innymi katamarana­mi, m.in. z jednym Tornado. W kla­syfikacji generalnej zajął czwarte miejsce za trzema deskami.

HX-4 – mały, ale śmigły

     Dwa lata później powstaje nie­wielka jednostka HX-4. W zasa­dzie jacht został zaprojektowany na zamówienie pewnego Cze­cha, który poszukiwał małego katamarana. Prototyp powstał więc według planów konostruktora w Czechach i został wyposażony w takielunek od jachtu klasy 420. Z takim napędem katamaran osią­ga prędkość ponad 20 węzłów.

     W początkach lat ’90 powstaje projekt większej i bardziej komfor­towej jednostki HX-27. której pro­totyp nie został jednak zbudowa­ny. Mając gotowy projekt XH-4, w roku 1993 Hrebień buduje pol­ski prototyp tego jachtu. Powstają cztery eksperymentalne sztuki, róż­niące się nieco od siebie. Konstruk­tor wyposaża je w klasyczne ożag­lowanie typu slup lub w pędnik od deski. W sumie zbudowano ponad 30 sztuk tego katamarana.

     W 1997 przy współudziale Krzysztofa Zawalskiego z Gdań­skiej AWF, konstruktor organizuje spektakularne regaty w klasie HX- 4 (przywożąc na nie pięć egzem­plarzy tego jachtu), które odbyły się na wodach Zatoki Gdańskiej. Ze względu na trudne warunki (wiatr osiągał 6, a w porywach na­w e t 7°B), komisja sędziowska nie puściła żadnego wyścigu. Nie­mniej jednak pięć „Haixów” dosko­nale radzi sobie z silnym wiatrem i stromą falą przyboju. Katamarany HX-4 odnosiły także sukcesy w wielu imprezach, m.in. na Mi­strzostwach Polski Katamaranów.

Na bazie HX-4 powstaje udosko­nalony i nieco większy HX-14.

     W kraju odbywa się sporo im­prez, na które konstruktor osobiście dostarcza po kilka jednostek HX-4.

     Bez przesady można powiedzieć, że dzięki zaangażowaniu Jerzego Hrebienia dziś niemal żadne regaty na Zalewie Zegrzyńskim nie mogą od­być się bez udziału jednostek dwukadłubowych, a jeszcze niedawno w regatach okręgu warszawskiego niemal się ich nie spotykało.

HX 28  – katamaran do turystyki

     W roku 1995 Jerzy Hrebień rozpo­czyna prace projektowe nad tury­stycznym katamaranem, który otrzymuje roboczą nazwę HX-28.

Jego pierwowzorem jest niezrea­lizowany projekt HX-27 z roku 1992. We wrześniu 1998 roku ma miejsce wodowanie i testowanie tej turystycznej jednostki, która otrzymuje nazwę Rafa HX. Na wystawie „Jacht dla Ciebie” w tym samym roku jacht wzbudza duże zainteresowanie.

     Podczas testu, duży i ciężki, bo tu­rystyczny przecież katamaran, nie w pełni jeszcze d o trymowany, osiąga prędkość ponad 18 węz­łów. Obecnie dopracowana jedno­stka przy wietrze około 4-5°B osią­ga prędkość ponad 20 węzłów.

     Odzwierciedleniem pasji Je­rzego Hrebienia jest zaintereso­wanie także wielkokadłubowcami oceanicznym i. Jest pilnym obserwatorem zmagań tych megajachtów. Żegnał załogi startu­jące z Barcelony do regat The Ra­ce i z zainteresowaniem oglądał na żywo regaty dookoła Europy. 

„Obserwacja i oglądanie tego typu jachtów i regatowych zma­gań z bliska jest dla mnie jako konstruktora bardzo inspirujące” – mówi Jerzy Hrebień.  

 

Fot. arch. Jerzego Hrebienia 

foto: HX 28 „Rafa”